Święcenia diakonatu i prezbiteratu 2018

W przeddzień niedzieli Zesłania Ducha Świętego, 19 maja 2018 roku, wspólnota Kościoła  oraz Prowincja Krakowska Kapucynów otrzymała trzech nowych diakonów i pięciu prezbiterów. Sakramentu święceń udzielił JE Ksiądz Biskup Roman Pindel – Ordynariusz Diecezji Bielsko-Żywieckiej. W koncelebrze uczestniczyli kapłani diecezjalni z rodzinnych parafii naszych braci, oraz wielu Kapucynów przybyłych na te uroczystości z Polski, Ukrainy, a nawet z Brazylii. Obecni byli Minister Prowincjalny br. Tomasz Żak, Wikariusz Prowincjalny br. Tomasz Protasiewicz oraz Kustosz Kustodii Ukrainy i Rosji br. Piotr Błażej Suska.

Kandydatów przedstawił biskupowi magister Postnowicjatu i rektor Wyższego Seminarium Duchownego br. Augustyn Chwałek. Święcenia prezbiteratu przyjęli bracia: Daniel Kowalewski, Wojciech Sokołowski, Ryszard Dorda, Wojciech Pawłowski i Mateusz Skoczylas.

Nasza kapucyńska wspólnota może cieszyć się także nowymi diakonami: br. Bartoszem Ekertem, br. Mirosławem Burzyńskim i Mateuszem Kaczorowskim, którym dzisiaj powierzona tę zaszczytną posługę.

 

za: Biuro Prasowe Kapucynów – Prowincja Krakowska

 

 

IX Niedziela Zwykła

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?» On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom». I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu». Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego, czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Mk 2, 23 – 3, 6

 

Żydzi po powrocie z niewoli babilońskiej, kiedy odbudowywali swoją państwowość, z pośród wszystkich przepisów Prawa zasadniczo kładli najmocniejszy nacisk na dwa: obrzezanie i zachowywanie spoczynku szabatu. Wiązało się to z poczuciem tożsamości Izraela – każdy kto przynależał do narodu wybranego wiedział, że to fundament – skoro sam Bóg odpoczął 7 dnia to i każdy pobożny Żyd jest zobowiązany do powstrzymania się tego dnia od jakiejkolwiek aktywności.

W tym kontekście co najmniej prowokacyjne może wydawać się nam postępowanie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii. Oto rosnący autorytet, wędrowny Rabbi Jezus z Nazaretu, nie przestrzega spoczynku szabatu. Dla gorliwych wyznawców Prawa było to na pewno gorszące: „Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?”. Dwie sceny, które widzimy, zbieranie pożywienia i uzdrowienie, stanowiły wyraźny zgrzyt z powszechną praktyką Żydów. Dlaczego więc Jezus wyłamuje się ze schematu?

Jezus przynosi swoją osobą głębsze zrozumienie czym jest Prawo w swej istocie. Chrystus przynosi wyzwolenie z tego co św. Paweł nazwie potem ,,niewolą Prawa” . Żydzi myśleli, że  sprawiedliwość polega na wypełnianiu pewnych rytów i tym samym, że one same w sobie sprawiają to, że człowiek podoba się Bogu. Tymczasem Jezus ukazuje, że to miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa i jego najlepszą interpretacja. To nie Prawo jako przepis jest punktem odniesienia naszego postępowania ale nasza miłość do konkretnego człowieka.

Przypatrzmy się więc naszemu życiu. Ile razy stawiamy przepis, prawo ponad konkretnego człowieka? Prawo zawsze jest w służbie człowiekowi, nigdy nie może stanowić dla nas ostatecznego punktu odniesienia. Warto dziś postawić sobie pytanie: czy realną motywacją moich czynów jest pragnienie dobra drugiego człowieka? Dziś Jezus zaprasza nas do weryfikacji naszych motywacji, bo tylko to co czynimy z miłości podoba się Bogu.

br. Michał Stec OFMCap

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi».

J 15, 26-27; 16, 12-15

W uroczystość Zesłania Ducha Świętego Kościół kończy okres wielkanocny, natomiast dzień później rozpocznie się okres zwykły. Jak sama nazwa wskazuje, i nam też może się  wydawać, że po przeżyciu w okresie wielkanocnym takich świąt jak: Zmartwychwstanie Jezusa, Jego Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego zacznie się proza codziennego życia. Otóż nie! Obchodząc dzisiejszą uroczystość, uświadamiamy sobie, że mamy wielki dar – Ducha  Świętego, którym zostaliśmy napełnieni w momencie chrztu świętego. A skoro jesteśmy Nim napełnieni, niebo jest w nas i pośród nas. Mocni w Duchu Świętym możemy nawzajem się pocieszać i wspierać w różnych trudnościach. Codzienna szarość, rutyna, depresje nie mają już nad nami władzy, ponieważ zostaliśmy obdarowanymi Duchem Pocieszycielem.

Jezusowi bardzo zależy na nas i rzeczywiście umiłował nas do końca i aby nie pozostawić nas sierotami, dał nam Ducha Świętego, Parakleta – Ducha Pocieszyciela. Ten Duch doprowadzi nas do poznania całej prawdy (por. J 16,13). A prawdą jest właśnie to, że jesteśmy dziećmi Bożymi, dziedzicami samego Boga. Żyjąc w mentalności dzieci Bożych, dostrzegamy panująca miłość, przez którą codzienna szarość zaczyna nabierać kolorów.

W dwudziestym rozdziale Ewangelii św. Jana czytamy: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźcie Ducha Świętego”. Wpuśćmy więc Ducha Świętego do naszych serc i pozwólmy Mu przygotować nas na przyszłe spotkanie z naszym niebieskim Ojcem!

 

br. Mikołaj Shyra OFMCap

Wniebowstąpienie Pańskie

     Jezus, ukazawszy się Jedenastu, powiedział do nich:«Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie». Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.

Mk 16, 15-20

Jezus ukazuje się apostołom po raz ostatni i daje im dwa konkretne polecenia. Mówi im: „idźcie i głoście”. „Idźcie” oznacza nic innego, jak ruszcie się, bowiem nie czas stać w miejscu, dalej świat czeka. „Głoście” znaczy podzielcie się z innymi tym, co sami widzieliście i słyszeliście – że Ja jestem Zbawieniem świata. Jezus chce by jego uczniowie przekazali to każdemu człowiekowi, bez wyjątku.

Często bywa tak, że w pracy, domu lub szkole zostajemy nagle obarczeni jakimś konkretnym zadaniem. Przełożeni, rodzice lub nauczyciele mówią nam, co mamy zrobić i ile na to mamy czasu. Przy okazji jest też wzmianka o nagrodzie, jaka nas czeka, gdy się dobrze wywiążemy z powierzonego nam zadania lub też o konsekwencjach, gdy tego nie wykonamy. Taka postawa jest ogólnie przyjęta i w większości przypadków przestaliśmy się buntować, gdyż wszyscy tak funkcjonujemy.

Ten, kto uwierzy, otrzyma nagrodę i będzie zbawiony. Kto nie uwierzy, będzie potępiony. Kluczem do nieba jest tu nic innego, jak tylko nasza wiara i wynikające z niej czyny. Potępienie nie jest karą, ale konsekwencją własnego wyboru. Prościej już się chyba nie da.

Po rozmowie z uczniami Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Ojca. Oni natomiast poszli głosić Dobrą Nowinę. Pozostaje pytanie: co mamy czynić my, którzy nie byliśmy świadkami opisanego wydarzenia? Myślę, że tu pozostaje miejsce na krótki akt wiary i do dzieła.

Wierzę w Ciebie, Boże żywy, w Trójcy jedyny, prawdziwy, wierzę, coś objawił Boże, Twe słowo mylić się nie może.

 

br. Grzegorz Skrzela OFMCap