XXXIII Niedziela zwykła 2016

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: ”Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Zapytali Go: ”Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?”. Jezus odpowiedział: ”Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: »Ja jestem« oraz »nadszedł czas«. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: ”Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.

                                                                                                                                 Łk 21,5-19

 

Jezus wypowiada powyższą „mowę o dniach ostatecznych” w odpowiedzi na podziw i zachwyt Żydów nad wspaniałością ich świątyni. Przestrzega: ”Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”.

Owo proroctwo, pojmowane w sensie dosłownym, wypełniło się w roku 70, kiedy to monumentalna świątynia Heroda Wielkiego została doszczętnie zburzona przez rzymskie legiony w trakcie powstania żydowskiego (66-73 r.). Aczkolwiek w sensie przenośnym, tu każdy człowiek jest świątynią – świątynią Ducha Świętego (1 Kor 6, 19). I analogicznie też, nad tą świątynią nie ma co się zbytnio koncentrować, gdyż i ona ulegnie w końcu zniszczeniu.

Tak jak widzialna i materialna świątynia w Jerozolimie upadła, by podkreślić wartość świątyni duchowej – Kościoła, czyli Ludu Bożego; tak również widzialna i cielesna świątynia ludzkiego ciała starzeje się i rozpada, by podkreślać wartości duchowe i wiecznie trwałe w człowieku.

I na nic się zdały liczne próby odbudowania świątyni w Jerozolimie, przerywane za każdym razem (począwszy od IV w.) z powodu czy to trzęsień ziemi, czy też działań zbrojnych. Nie przyniosą również żadnego rezultatu podobne próby podejmowane tak w celu wskrzeszania zmarłych, bądź osiągnięcia na ziemi nieśmiertelności.

Jak powiada Pan Jezus: ”To najpierw musi się stać”. Rozpad doczesnego świata jest nieunikniony, abyśmy mogli powstać z martwych do nowego życia, na nowej ziemi. Wówczas, w przemienionym ciele na obraz Zmartwychwstałego Chrystusa, nie będzie nam już potrzebna żadna nietrwała świątynia, ponieważ jedyną, najwspanialszą świątynią pozostanie sam Bóg (Ap 21, 22).

br. Antoni Małeta OFMCap