XXXIII Niedziela Zwykła 2015

Jezus powiedział do swoich uczniów: W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.

Mk 13,24-32

Dzisiejsza Ewangelia opisuje powtórne przyjście Chrystusa, oraz towarzyszące mu znaki. Czytamy w niej, że najpierw nastąpi ucisk, później pojawią się znaki na niebie, a po nich przyjdzie Chrystus „w obłokach z wielką mocą i chwałą”. Może pojawić się nam pytanie: skąd będziemy wiedzieli, że Chrystus prawdziwie przyszedł? Jeśli pojawi się w danym miejscu, to czy ludzie z drugiego końca świata rozpoznają moment nawiedzenia? W wersach poprzedzających dzisiejszą perykopę czytamy, że „jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest Mesjasz, oto tam: nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, żeby wprowadzić w błąd, jeśli to możliwe wybranych” (Mk 13,21-22). Ewangelista Łukasz daje nam jednak odpowiedź, przywołując słowa Jezusa: „Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego” (Łk 17,24). Wynika stąd, że nikt nikomu nie będzie musiał przekazywać informacji, bo każdy sam będzie wiedział.

To przyjście Jezusa na końcu czasów dokona się tylko raz. Chrystus jednak każdego dnia chce na inny sposób przychodzić do nas i czyni to, na ile Mu pozwalamy. Przytoczony w Ewangelii przykład z figowcem przypomina nam, że powinniśmy uczyć się rozpoznawać momenty Jego przyjścia przez wyrabianie w sobie wrażliwości na towarzyszące im znaki. Cóż to za znaki? Może ich być bardzo wiele, bo Chrystus do każdego przychodzi w sposób indywidualny. Przykładowo mogą nimi być: pojawiający się w sercu pokój; słowo otrzymane od bliźniego, które staje się dla mnie ważną duchową wskazówką; nagłe światło odkrywające przyczynę moich problemów; wyrzut sumienia; wewnętrzne zaproszenie do częstszego korzystania z sakramentów i wiele innych.

Czy jednak zauważam i potrafię nazwać znaki, które towarzyszą Chrystusowi, gdy przychodzi do mnie w mojej codzienności?

br. Ryszard Dorda OFMCap