XXX niedziela zwykła 2017

Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A [był tam] pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło».

Łk 19, 1-10

 

W dzisiejszej ewangelii słyszymy historię o Zacheuszu. Był on niski wzrostem, a w dodatku, ocena jego osoby w oczach lokalnej społeczności była bardzo niska. Był on bowiem powszechnie uznawany za grzesznika. Jezus wobec tego człowieka zachowuje się wyjątkowo – jego spojrzenie, ocena jest inna niż ta do której jest już pewnie przyzwyczajony. Jezus właśnie z tym człowiekiem chce się spotkać, zatrzymać się w jego domu. Nie z kimś innym. Dzisiaj każdy z nas może zobaczyć siebie w sytuacji Zacheusza. Może w oczach innych, może we własnych, jesteśmy często „mali”, przez nasze grzechy, słabości, brak umiejętności. To właśnie z nami Chrystus chce się spotkać, zamieszkać w naszym domu, być z nami w bliskości, bo nie do kogo innego, ale „do grzesznika poszedł w gościnę”.

br. Miłosz Dawid OFMCap