XXX Niedziela zwykła 2016

Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

Łk 18,9-14

Dzisiejsze słowo zaprasza nas do refleksji nad motywacjami, które kierują moimi wyborami w życiu codziennym, a przede wszystkim czym kieruję się w tworzeniu relacji z Panem Bogiem. Czy moim celem nie jest pełnienie uczynków ze względu na to aby widzieli mnie inni, aby mnie chwalili i wywyższali nad innych? Czy moimi wyborami nie kieruję pycha lub co gorsza lęk? A przecież nie można budować relacji z kimś innym opierając się o strach, który paraliżuje, usztywnia, sprawia że wszystko co robie, czynię w duchu niewolnictwa, bądź z chęci pokazania się i bycia postrzeganym jako ideał.

Jezus nie do tego nas zaprasza, On nie chce abyśmy wypełniali przykazania czy modlili się ze strachu czy też chęci bycia chwalonym. Jakże piękna jest postawa celnika który, mogło by się wydawać, niczego dobrego nie daje od siebie, nie ma zasług zarówno na polu modlitwy jak i relacji do drugiego człowieka, jest zdrajcą. Jednak jest on świadomy swego grzechu i słabości, to wszystko co dziś może oddać  Panu Bogu, to cały jego skarb i dobytek.
Ale właśnie to są te dary, których Pan od nas oczekuje, wiedząc, że nie jesteśmy zdolni do bezinteresownej miłości czy relacji z Nim samym bez Jego pomocy, bez oparcia się o Jego miłość i wybaczenie. Jeśli zabraknie nam tej postawy, w której jestem świadom moich niedoskonałości, relacja z Bogiem jest utrudniona w czasami wręcz niemożliwa. Kiedy wszystko tak świetnie mi wychodzi, kiedy jestem panem każdej sytuacji jaka mnie spotyka, kiedy zrobiłem wszystko jak należy mając poczucie spełnienia, gardząc tymi którzy niedomagają, to gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla Boga, gdzie przestrzeń w której objawi się Jego moc, przede wszystkim moc Jego miłosierdzia?

Zapraszaj do twojego życia Jezusa, stawaj przed Nim w postawie kruchości i niedoskonałości prosząc o siłę i moc do budowania coraz głębszej relacji z Nim, a siła ta zostanie ci dana, tak iż sam będziesz się mógł dzielić nią z innymi, stając się dla innych przykładem doskonałej niedoskonałości.

br. Przemysław Andrys OFMCap