XII Niedziela zwykła 2015

Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!». Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: «Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»

Mk 4, 35-41

   Uczniowie są zagubieni, widać ich rozpacz. Sen Chrystusa można traktować na różne sposoby. Chrystus może spać w naszej łodzi i być uśpionym snem naszego lenistwa, co powoduje burze, które miotają fale do łodzi. Trzeba podejść do Niego raczej wiarą niż ciałem i obudzić Go raczej dziełem miłosierdzia niż pełnym rozpaczy dotknięciem. Jezus przez wiarę mieszka w naszych sercach (Ef. 3, 17).

Gdy płyniemy przez nasze życie, to wiatry wstępują do naszego serca i wstrząsają naszą łodzią. Mój gniew, to fala, która grozi mi rozbiciem się, kiedy odpowiadam złorzeczeniem na złorzeczenie. W moim sercu śpi Chrystus, panuje zapomnienie wiary. Przez obudzenie Jezusa, może ożywić się moja wiara, która rozkazuje wiatrom i falom.

   Sen Jezusa jest obrazem Jego śmierci, która stanie się zgorszeniem i kamieniem probierczym dla wiary uczniów. Pan śpi w łodzi ma zaufanie do uczniów. Nasza wiara jest uśpiona. Wiara polega w odwadze pójścia na głębie z Jezusem. Wiara jest powierzeniem naszych lęków i śmierci Jezusowi, który troszczy się o nas właśnie poprzez swój sen.

br. Andrzej Samołuk OFMCap