VIII Niedziela zwykła 2017

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić; ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie o wiele pewniej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przy odziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

Mt 6,24-34 

 

Dzisiejsza Ewangelia stawia nas przed dwoma radykalnie innymi panami, których możemy wybrać. Jeden z nich to Bóg, który prowadzi człowieka drogą wolności. Drugi to mamona, która ma właściwości zniewalające i jest fałszywym panem. Stopniowo bierze w swoje władanie całego człowieka, jego umysł i serce. Słowo to wywodzące się z aramejskiego ma`mon oznacza zysk, zabezpieczenie, oparcie, pewność. Słowo podprowadza nas dzisiaj pod pytanie: w czym pokładam nadzieję, co daje mi pewność?

Czy oznacza to, że nie mogę niczego posiadać, że rzeczy materialne są złe? Zdecydowanie nie. Przecież Bóg stworzył świat dla człowieka i jest on dobry. Nie samo posiadanie jest problemem, ale stosunek do tego co posiadam. Jeżeli jestem milionerem, a moje serce jest przy Jezusie, to najpewniej jestem wolny. Jeżeli jestem zakonnikiem, a moje serce jest przy świeżo zebranej składce, to moja wolność jest pod znakiem zapytania. Gdzie bowiem jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6, 21).

To pozostaje w związku z tym, czy potrafię żyć „tu i teraz”, czy raczej wracam ciągle do przeszłości, albo niepokoję się o jutro. Jezus mówi: „Dosyć ma dzień swojej biedy”. Jeżeli będę żył przeszłością, lub przyszłością, nigdy w pełni nie skosztuję chwili obecnej, a tak naprawdę tylko ją posiadam. Ona jest darem Boga, który mogę przeoczyć, mimo że istnieję właśnie „teraz”! Bóg – dobry Pan, chce naszej wolności, która pozwala wybrać to co najistotniejsze, ostatecznie Jego samego. O wszystko inne zatroszczy się On sam. Jeżeli dziś masz wiarę, że Bóg kocha Cię i dba o Ciebie, nie będziesz się lękał o jutro.

br. Jakub Haracz OFMCap