V Niedziela Zwykła 2016

Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

Łk 5,1-11

„Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. Słowa, które budzą zdziwienie i zaskoczenie. Jak to możliwe, że jeden z Dwunastu prosi swojego Pana, aby się od niego oddalił. Owa postawa nie jest jednak wyrazem pychy, czy buntu. Wypływa z głębokiego poczucia swojej grzeszności. Szymon Piotr doświadczył, czym jest grzech. Człowiek spotykając Boga, który jest święty widzi jaka przepaść dzieli go od Niego. Grzech to nie puste słowo, za którym nie stoi żadna rzeczywistość. Nie! Grzech powoduje, że więź człowieka z Najwyższym słabnie. To tak jakby człowiek był na szczycie jednej z gór, natomiast Bóg na drugim, znacznie wyższym, a pomiędzy nimi wielki wąwóz. Jednak Jezus nie patrzy na nasz grzech, lecz na dobro, które jest w każdym z nas. Pokonuje odległość, jaka dzieli Go od nas. Pomiędzy wspomnianymi górami stawia most, którym jest jego Krzyż, na którym wyzwolił nas z mocy grzechu. Tę prawdę zrozumieć musiał również Szymon Piotr. Dotknęła jego serca. „I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.” Szymon Piotr nie bał się pójść za Jezusem. Naśladujmy go i pójdźmy za naszym Panem, dziękując Mu za Jego Śmierć i Zmartwychwstanie.

br. Mateusz Kaczorowski OFMCap