IV Niedziela Adwentu 2016

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

Mt 1,18-24

 

W dzisiejszej ewangelii widać, wydawać by się mogło, dwie zupełnie różne od siebie postacie.

Maryja jest tą, która nosi pod swoim sercem Najwyższego Pana. Sposób, w jaki doszło do poczęcia Jezusa dla zwykłego człowieka wydaje się być niemożliwy. Poczęcie za sprawą Ducha Świętego. Po ludzku dla Maryi zaistniała sytuacja jest bardzo kłopotliwa. Ona jednak nie broni się ani nic nie tłumaczy. W cichości przeżywa tajemnice. Matka Jezusa nie musi troszczyć się o siebie. Robi to sam Bóg posyłając do Józefa anioła, aby ten objawił mu jego misję.

Józef nie rozumie tego wydarzenia, ale daje się poznać, jako człowiek wielkiej wiary. Potrafił zrezygnować z planu oddalenia Maryi, aby stać się jej obrońcą i opiekunem. Może pełen wątpliwości i wahania, ale jednak wypełnił powierzone mu zadanie. Dzięki swojej wierze mógł stać się tym, który z wielką pokorą i ufnością miał pieczę nad Jezusem i Jego Matką.

Józef i Maryja zdają się przeżywać swoją misję w samotności. Nic bardziej mylnego. Oboje są skupieni na Jezusie. To On ich łączy. Józef dbając i ochraniając Jezusa dba również o swoją ukochaną Maryję. Ta w odpowiedzi na jego miłość rodzi mu Chrystusa, który będzie dla niego zbawieniem.

Niech Chrystus przez swoje przyjście łączy nas w jedno i niech się stanie centrum naszego życia.

Br. Bartosz Ekert OFMCap