II Niedziela Adwentu 2015

Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Łk 3,1-6)

W Księdze proroka Izajasza czytamy, że słowo, które wychodzi z ust Bożych nie wraca do Niego bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciał, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (por. Iz 55,10n). Jeśli zatem wierzymy słowu Pisma, to wielkim błogosławieństwem jest podjęcie słowa skierowanego do nas przez Boga, by w swoim czasie również kosztować z jego owoców. Wydaje się, że doskonale wiedział o tym bohater dzisiejszej Ewangelii – Jan chrzciciel. Przyjął on skierowane do niego słowo i zaczął działać zgodnie z tym co usłyszał. Jakie owoce zrodziły jego czyny? Wśród wielu zauważamy choćby takie, że część z tych którzy go słuchali poszła za Jezusem (por. J 1,37), że sam Jezus przyszedł do niego przyjąć chrzest – można by powiedzieć, że przyszedł przyjąć od Jana posługę, którą zlecił mu Bóg – Ojciec (por. Mt 3,13-17) oraz, że dzięki postępowaniu zgodnie z usłyszanym słowem zasłużył Jan na miano największego spośród proroków (por. Mt 11,11-13).

Jeśli zatem takie owoce przynosi podjęcie słowa kierowanego do nas przez Boga, to czy nie warto codziennie nadstawiać ucha i słuchać do czego dziś wzywa mnie Pan?

br. Ryszard Dorda OFMCap