I niedziela Adwentu 2015

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».

Łk 21, 25-28. 34-36

Na początku Adwentu Nasz Pan przemawia do nas mocnymi słowami. Zapowiada wielkie znaki na niebie i przerażające wydarzenia. Wczytując się w te słowa może się rodzić nam taka myśl: Czy Chrystus może nas straszyć?! Często też słyszy się takie grzmiące głosy zapowiadające rychły koniec świata i groźby tragicznych apokaliptycznych wydarzeń. Czy i słowa Jezusa należy odczytywać w tym samym kluczu?

Wydaje się, że są to bardziej wskazówki czy podpowiedzi dla chrześcijanin na co powinni zwrócić uwagę, gdy moce niebios zostaną wstrząśnięte. Choćby nie wiadomo co się działo i Świat waliłby się w posadach, winniśmy nabrać otuchy i odzyskać nadzieję, gdyż zbliża się nasze odkupienie. Nie wiadomo kiedy to nastąpi, dlatego teraz pozostając jeszcze na ziemi, mamy czuwać, aby nie przespać momentu przyjścia Pana. Jezus bowiem faktycznie przychodzi zawsze, nawet w tych naszych małych kataklizmach i naszych własnych końcach świata.

br. Wojciech Pawłowski OFMCap