Obrona prac magisterskich

25 lutego czterech braci z naszej wspólnoty: Mateusz Kaczorowski, Mirosław Burzyński, Filip Jaros oraz Bartosz Ekert  w pięknym stylu obronili swoje prace magisterskie. Cieszymy się razem z nimi i życzymy im dalszych sukcesów na polu naukowym i duszpasterskim – niech zdobyta wiedza i umiejętności będą jak najlepiej wykorzystane w posłudze innym. Ad maiorem Dei gloriam!

br. Piotr Wysocki OFMCap

Komentarz na VII Niedzielę Zwykłą

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Łk 6, 27-38

Dzisiejsza Ewangelia mówi mi o mojej relacji względem Boga i drugiego człowieka. Bóg okazuje mi miłość, również wtedy, gdy jej nie odwzajemniam, a nawet gdy jestem względem Niego wrogo nastawiony. Nigdy nie przestaje mi błogosławić i chcieć dla mnie dobra. To z mojego powodu poniósł okrutną śmierć na krzyżu. Zrobił to, ponieważ jestem dla Niego kimś najważniejszym. A kim dla mnie jest Bóg?

Relacja do Boga jako Ojca zakłada relacje do ludzi jako moich braci. Nie da się kochać Stworzyciela, nie kochając Jego stworzenia. Mam kochać na wzór Boga, czyli każdego i bezinteresownie. Moja miłość ma się wyrażać tak względem przyjaciół, jak i wrogów.

Czy zdaję sobie sprawę, że Bóg kocha moich wrogów? Czy ja chcę takiego Boga? Czy chce kochać moich braci na wzór Jego miłości?

Paradoksalnie to od nieprzyjaciół otrzymuję niezwykłe dobro. Dzięki nim mogę być jak Bóg. Nieprzyjaciele dają mi możliwość kochania bezinteresownie.

Miłości nie można wytworzyć, można ja tylko otrzymać. Kocham, ponieważ doświadczyłem miłości. Może dlatego w moim życiu są ludzie, którzy mnie nie kochają, ponieważ nikt im nie okazał miłości. Co stoi na przeszkodzie, abym ja był pierwszym, który pokaże im jak kochać?

br. Adam Szmyt OFMCap

Spotkanie z Przyjaciółmi Postnowicjatu

13. stycznia, w święto Chrztu Pańskiego, w pewien sposób wypełniło się słowo, które tamtego dnia słyszeliśmy w pierwszym czytaniu z księgi proroka Izajasza: Pan swoją ręką zgromadził dwie wspólnoty.

Tego dnia o godz. 9.30 postnowicjusze i ich duchowi przyjaciele spotkali się na łamaniu chleba i modlitwie. Po zakończonej liturgii udaliśmy się do jednej z sal klasztornych, by połamać się opłatkiem i obdarzyć się wzajemnie dobrym słowem, przez co pomieszczenie wypełniło się gwarem i radością. Po złożonych życzeniach nadszedł czas na rozmowy przy ciastku i wspólne bycie ze sobą. Gdy nadeszła pora obiadowa, udaliśmy się wszyscy do refektarza, by zjeść coś bardziej treściwego, wszak niektórzy przybyli z daleka. Po zakończonym posiłku nadszedł czas wspólnego kolędowania. Przy akompaniamencie gitar i pianina sala, w której wcześniej przebywaliśmy, po raz kolejny zmieniła swój klimat: rozbrzmiały w niej polskie kolędy, których słowa na powrót przypomniały nam o miłości Boga ku nam, gdy ogołocił się ze wszystkiego i przyjął ludzką naturę, by naszej codzienności i życiu nadać sens, cel i blask.

Gdy zbliżyła się pora odjazdu, upamiętniliśmy wspólne spotkanie zdjęciem, które zamknęło w sobie nasze uśmiechy i chwilę, która nigdy już ta sama nie powróci. Około godziny 16 naszą klasztorną salę spowiła cisza, którą przerwać miały wykłady kolejnego dnia.

Tak oto kolejne spotkanie postnowicjatu i Przyjaciół dobiegło końca. Dziękujemy Bogu za ten czas, ale przede wszystkim za osoby, które przed Jego tronem wstawiają się za nami w czasie naszej początkowej formacji.

br. Albert Rusnak OFMCap

Komentarz na VI Niedzielę Zwykłą

Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu. On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: „Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.

Łk 6, 17. 20-26

Słowo Boże w liturgii tej niedzieli mówi o szczęściu i obfitości jakiego doświadczymy w dopełnionym Królestwie Ojca. Św. Paweł w liście do chrześcijan w Koryncie dobitnie przedstawia, że jeżeli mając nadzieję w Chrystusie, oczekujemy czegoś tylko w tym życiu, to jesteśmy żałośliwi. Jest to prawda, którą łatwo tracimy z oczu przejmując się i troszcząc o sprawy codzienne. Zauważmy, że w Ewangelii Jezus «podnosi» oczy na swoich uczniów i błogosławi ich braki, nienasycenie, łzy oraz pogardę ze strony świata – wyznaczając czas, kiedy to wszystko przeminie. Czas obecny jest obfitujący dla tych, co odbierają pociechy teraz, chwaleni przez ludzi na równi z fałszywymi prorokami. Nad nimi sam Pan wypowiada przekleństwo: „biada wam!”. Natomiast dla uczniów Chrystusa przeznaczone jest Królestwo Ojca, obfitość i śmiech. Biblia zarysowuje taki rozdział na przeklętych i błogosławionych już u proroka Jeremiasza i w Psalmie 1. Słuchającym słowa Bożego i ufającym Panu nie obiecuje, że nie nadejdzie susza czy utrapienie. Zapewnia raczej o błogosławieństwie, pokoju, uznaniu przed Panem dla tych, co żyją Jego nadzieją. Oni będą szczęśliwi – błogosławieni u Ojca. W Ewangelii św. Łukasza Jezus «podniesie» dłonie na swoich uczniów po raz kolejny, w okolicach Betanii, gdy będzie wstępował do nieba,  aby pobłogosławić tych, co odtąd żyją nadzieją na spełnienie się Królestwa Ojca.

brat Łukasz Chorągwicki