Czwarta Niedziela Wielkiego Postu

Jezus powiedział do Nikodema: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu”.

J 3, 14-21

Dzisiejsza perykopa ewangeliczna ukazuje nam fragment spotkania Jezusa z Nikodemem, faryzeuszem, który ,,przyszedł do Niego nocą”, kiedy ten przebywał w Jerozolimie, w czasie Paschy żydowskiej. Jezus mówi o tajemniczym ,,wywyższeniu”, które ma się dokonać w osobie Syna Człowieczego, tak jak miało ono miejsce za czasów Mojżesza i wędrówki narodu wybranego przez pustynię. Temat ,,wywyższenia” jest szczególnie bliski  Janowi Ewangeliście, który traktuje je jako moment Objawienia, które wypełnia się w Słowie Wcielonym (J 8 , 28). Czymże jest więc owo ,,wywyższenie”, często równoznaczne z ,,godziną Syna Człowieczego”?

Warto w tym miejscu sięgnąć do 21 rozdziału księgi Liczb, gdzie widzimy Izraelitów wędrujących z Mojżeszem przez pustynię. Długa droga sprawia, że Izraelici tracą cierpliwość i zaczynają szemrać przeciw Jahwe. Konsekwencją ich grzechu niewiary jest śmierć, która dopada ich w symbolicznych ,,wężach o jadzie palącym”. Jest to obraz śmierci duchowej, mającej korzeń w nieufności wobec Boga, która została zaszczepiona przez demona w serce człowieka już na początku (Rdz 3 ). Kiedy Izrael ginie, Mojżesz woła do Boga o pomoc. Pan zsyła ocalenie w wężu miedzianym, wywyższonym na palu wysoko nad ziemię. Kto spogląda na miedzianego węża, zostaje uzdrowiony. To, co niosło śmierć, daje teraz życie.

Jan Ewangelista wykorzystuje ten obraz, by ukazać istotę posłannictwa Jezusa (J 1, 12). Wywyższenie węża miedzianego, którego dokonał Mojżesz by ratować Izraelitów, jest tylko zapowiedzią wywyższenia Syna Człowieczego, które dokonuje się w Jezusie Chrystusie, wywyższonym na Krzyżu. Bóg przez swoje Odwieczne Słowo interweniuje w historię człowieka, który oddalił się od Niego (Iz 53,6), posyła Syna, który swoją śmiercią zamienia przekleństwo grzechu w błogosławieństwo. W śpiewie Exsultet, w czasie liturgii Wielkiej Nocy, diakon zaśpiewa: ,,szczęśliwa wina, skoro zgładził ją tak wielki Odkupiciel”. Chrystus na Krzyżu nie jest przegrany, jest wywyższony, zwycięski. Jan paradoksalnie ukazuje ,,wywyższenie” jako trumf Chrystusa, na Krzyżu jest On Panem, Sędzią – Jego Krzyż osądza świat. Krzyż sprawia, że każdy musi się opowiedzieć. Ci, którzy spoglądają na Krzyż z wiarą, jak Izraelici na miedzianego węża, będą żyć. Lecz są i Ci, którzy nie mają wiary w Syna Człowieczego; nie widzą w Krzyżu Zbawienia. To ci, o których Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii: oni ,,bardziej umiłowali ciemność niż światłość, bo złe były ich uczynki”.

,,Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia” pisał święty Paweł do Koryntian. Dzisiaj warto postawić sobie przed oczy Krzyż. Lecz nie drewniany, metalowy czy inny, który mamy w domach, ale mój własny – Krzyż mojej codzienności – prosty, zwyczajny, bolesny. Jest to miejsce mojego życia, gdzie jestem sam, gdzie cierpię, gdzie doświadczam beznadziei. Dzisiaj Chrystus pokazuje: to jest miejsce triumfu, to jest miejsce zbawienia. Bóg objawia swoją chwałę właśnie tam, gdzie po ludzku wszystko zawodzi. To, co niosło śmierć, mocą Jezusa zaczyna przynosić owoce życia. Potrzeba tylko jednego. Uwierzyć.

br. Michał Stec OFMCap

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!” Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie”. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.

J 2, 13-25

   Jan Ewangelista rozpoczyna dzisiejszą niedzielną perykopę słowami: „Zbliżała się Pascha Pana”. Teologia świąt żydowskich mówi, że czas świętowania był własnością Boga. Ideą święta było oddać część ze swojego czasu dla Pana, dla Boga. A co zastaje Jezus w świątyni przed najważniejszym świętem czyli Paschą? Można powiedzieć, że był to czas święta…Żydów . Dzień w którym na tronie, zamiast Boga, zasiadały władza, polityka, interesy czy handel. Poza tym kult ofiarniczy przynosił ogromny zysk oparty na wyzysku biednych pielgrzymów, którzy byli zmuszeni do kupna zwierzęcia przeznaczonego na ofiarę.

Co robi Jezus? Przerywa to ludzkie świętowanie pragnąc przywrócić Bogu należne mu miejsce. Jego zapał i gniew jest porównywany przez egzegetów do przeżyć kobiety w czasie porodu, do bólów rodzenia. Tą mocną i głęboką troskę Jezusa oddają Psalmu 69: „Gorliwość o dom Twój pożera mnie”, o których później przypomnieli sobie uczniowie.

Symbolikę Świątyni Jerozolimskiej możemy przyłożyć do każdego z nas. Jezus w Ewangelii mówi nam, że my jesteśmy świątynią Boga. W każdym z nas jest zatem centrum, „Miejsce Najświętsze”, w którym mieszka Bóg. Miejsce Jego obecności. W rozdziale 14 Ewangelii Jana Jezus mówi: „Jeśli mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać”.

Bóg pragnie mieszkać i przebywać każdego dnia w Tobie! Pragnie być z Tobą w relacji! Może warto w tym czasie Wielkiego Postu zadać sobie pytanie co zajeło miejsce Boga w moim sercu, co oddziela mnie od Niego. On swoją zazdrosną miłością chce zrobić miejsce aby zbliżająca się Pascha była faktycznie Jego Świętem.

 

br. Paweł Dubiel OFMCap