Sympozjum naukowe – św. Bonawentura teolog franciszkański

„Św. Bonawentura – teolog franciszkański” to tegoroczny temat Franciszkańskiej Sesji Naukowej, która miała miejsce 29 listopada br. w naszym kapucyńskim seminarium krakowskim.

Zaczęliśmy tradycyjnie Eucharystią, po której zaproszeni goście wygłosili swoje prelekcje. Byli to: Aleksander Horowski OFMCap, Wiesław Block OFMCap, ks. Robert Woźniak oraz Jerzy Łopat OFMConv. Po wysłuchaniu ciekawych wywodów historycznych, teologicznych, duchowych i metafizycznych nadszedł czas na wyczekiwaną dyskusję panelową, gdzie najpochwytniejszymi tematami okazały się kwestie związane z wykorzystaniem dogmatu Trójcy w praktyce pastoralnej oraz niejasne pojęcie kointuicji. Ponadto nasi prelegenci jednomyślnie podkreślili bogactwo, jakie kryje teologia franciszkańskiego świętego.

Sesja naukowa to nie tylko akademickie prężenie umysłu, ale też przestrzeń braterska, gdzie jako duchowi synowie św. Franciszka mogliśmy spotkać braci z innych zakonów franciszkańskich i nie tylko.

br. Piotr Wysocki OFMCap

Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata 2017

Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.

Mt 25,31-46

 

W dzisiejszym Słowie widzimy pewien obraz zaczerpnięty z palestyńskiej praktyki pasterskiej. W trakcie dnia owce i kozły pasły się razem. Przed snem pasterz rozdzielał kozły,  które zamykał w ciepłym pomieszczeniu, natomiast owce pozostawały na zewnątrz. Możemy tu zobaczyć chrześcijan, których ojczyzna nie jest na tej ziemi, którzy się nie zamykają, ale zostają przy Pasterzu.

To Słowo jest również jak „miecz obosieczny”. Ma moc rozciąć na pół, współczesny relatywizm nie może się ostać wobec niego. Ten ostateczny sąd, który ma nastąpić dla każdego z nas, będzie sądem z miłości. Jezus tak mocno utożsamia się z drugim człowiekiem, że to co czynimy innym odnosi się również do Niego. Tych najmniejszych z ewangelii możemy czytać również jako najdalszych, których Jezus pragnie mieć na powrót przy sobie. On chce byśmy ich odnaleźli, nie wyłączali ze stada. Okazuje się, że część ludzi (nie tylko chrześcijan) nawet nie będzie świadoma tego, że uczyniła coś dla Boga – „Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie?”. Będzie to pewnie miłym zaskoczeniem, że dobry Bóg który widzi w ukryciu, przypomni nam wszystkie momenty z naszego życia, w których uczyniliśmy coś dobrego drugiemu (Jemu). Być może będą to z pozoru małe gesty, ale okażą się niewspółmiernie ważne, bo otworzą nam Dom Ojca.  Jeżeli bycie w Bogu, który jest miłością oznacza zbawienie, to bez miłowania na ziemi trudno mówić o sercu otwartym na zbawienie. Warto zobaczyć, że najmniejszym jestem również ja. Potrzebuję akceptacji, wyciągniętej ręki drugiego, mam swoje zranienia. Tym najmniejszym któremu powinienem okazać miłość jestem więc i ja sam. „Będziesz miłował bliźniego samego jak siebie samego”. Kochać siebie w zdrowy sposób to chcieć swojego zbawienia, jestem pierwszym na którego zbawieniu powinno mi zależeć, a to i tak zawsze doprowadzi mnie do drugiego człowieka. Miłość zawsze przekracza, więc z ja zawsze przejdę do ty/Ty.

Czy słowo tak skrajnie różnie rozumiane i zbyt łatwo używane, ma jeszcze dla mnie jakieś znaczenie? Czy chcę poznać powagę treści tego słowa? Czy jest we mnie wiara, żeby w najmniejszym zobaczyć Boga wołającego o moją obecność?

br. Jakub Haracz OFMCap

XXXIII Niedziela zwykła 2017

Jezus opowiedział uczniom tę przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Mt 25,14-30

 

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o gospodarzu, który obdarza swoje sługi talentami, z myślą puszczenia ich w obrót, aby otrzymać większą wartość niż to co zainwestował.  Można zadać tu sobie pytanie – czym są te talenty? Odpowiedzi na to pytanie jest wiele.  Jeśli spojrzymy na nie praktycznie, to będą one posiadały konkretną wartość pieniężną. Mogą to być też talenty w potocznym tego słowa rozumieniu, czyli pewne zdolności którymi zostaliśmy obdarowani. Ale można też spojrzeć na nie duchowo jako na miłość którą obdarza nas Pan Bóg, aby mogła ona być pomnażana. Dobry Bóg obdarza swoje dzieci talentami, mimo że w różnej ilości, to zawsze wystarczająco, aby mogły one odpowiedzieć na Jego miłość.  Nie wszyscy jednak odpowiadają na to zaproszenie. Dwoje pierwszych sług, wzięło i pomnożyło to czym Pan Bóg ich obdarował, trzeci zaś sługa obawiając się swego pana, nie skorzystał z tej możliwości i ukrył swój talent w ziemi.

Ta Ewangelia zaprasza do zadania sobie pytania, jak odpowiadam na miłość Ojca. Czy w swoim życiu odpowiadam pozytywnie na Jego wezwanie, ze świadomością że jest to dla mnie coś dobrego. Czy może ukrywam się przed Bogiem, marnując ten wielki dar, tą niepowtarzalną  relacje z Nim. Pan Bóg zaprasza dzisiaj każdego, i daje tyle ile każdy potrzebuje, aby pomnażając te talenty stały się one wielką radością i pokojem w Nim Samym.

Br. Maciej Podolec OFMCap

XXXII niedziela zwykła 2017

Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

 

Mt 25,1-13

 

      Jezus Chrystus w czasie swego ziemskiego życia przemawiał do poszczególnych ludzi i różnych grup społecznych, takich jak faryzeusze, saduceusze, zwolennicy Heroda i wielu innych. W dzisiejszej perykopie, która jest bez wątpienia piękna, a jednocześnie bogata w symbole i znaki, Jezus zwraca się konkretnie do swoich uczniów, a przez to zwraca się także i do nas.

      Chciałbym naszą uwagę zwrócić szczególnie na relacje dziesięciu panien do pana młodego, a także i na samo ich spotkanie. Z treści wiemy, że pięć rozsądnych panien zatroszczyło się o to, aby wziąć ze sobą oliwę w naczyniach. Oliwa jest znakiem symbolizującym gościnność, bliskość, miłość, ale jest też znakiem mesjańskim, ponieważ w Izraelu używano jej do namaszczenia na króla. Spotkania, które odbywały się przy zapalonych oliwnych świecach czy lampach, oznaczały szczególną więź między biesiadnikami. Natomiast nierozsądne panny oliwy nie wzięły. Jej brak jest czymś dramatycznym i oznacza niedostatek, ciemność, zimno, strach. W tym przypadku posiadanie oliwy lub jej niedostatek  pozwala rozpoznać rodzaj i jakość więzi między określonymi pannami a Oblubieńcem. Rozsądne dziewice zatroszczyły się o to, aby lampy do końca były napełnione oliwą, o czym natomiast nierozsądne dziewice w ogóle nie pomyślały. Troska o zachowanie oliwy w lampach może symbolizować prawdziwą miłość do Oblubieńca, jak i wytrwałość naszej wiary, w oczekiwaniu na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Utożsamiając się z dziesięcioma pannami, zadajmy sobie bardzo ważnie życiowe pytania: Kim jest dla mnie Jezus Chrystus? W jakim stanie jest moja wiara i miłość do Niego? Czy jestem gotowy/gotowa na przyjście Pana?

br. Mikołaj Shyra OFMCap