IV Niedziela Wielkanocna 2017

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości.

J 10,1-10

Dzisiejsza Ewangelia przemawia do nas obrazem pasterza i bramy. W Palestynie istniała praktyka w której pasterz stawał się swojego rodzaju drzwiami, kiedy kładł się na ziemi wejście do zagrody. Był on najbardziej wystawiony na niebezpieczeństwo.

Tak też jest w naszym życiu. Jezus przyjął całe zagrożenie grzechu i nie wycofał się jakby to uczynił najemnik, ale poniósł śmierć. Najemnik staje po tej stronie po której bardziej mu się opłaca. Jezus wybiera z poświęceniem to co dla nas dobre. On jest tym który zna każdego z nas, zna nasz głos, wie kiedy wołamy.

Pojawia się pytanie, czy my znamy Jego głos? Jest nam to znane z życia, że jeśli kogoś naprawdę kochamy, jest nam bliski, to potrafimy usłyszeć jego głos nawet pośród tłumu ludzi. Jesteśmy na to wrażliwi. Warto się zatrzymać i zapytać siebie, czy słyszę  Jego głos (w Słowie Bożym, drugim człowieku, na modlitwie)? Jeżeli nie, to czy kocham? Czy wierzę, że On jest jedyną bramą do domu Ojca?

br. Jakub Haracz OFMCap

Majówka franciszkańska 2017

Franciszkańska przygoda, ruszaj z nami, czasu szkoda… śpiewał jeden z zespołów występujący w brązowych habitach. Myślę, że gdyby do tego fragmentu dopisać jeszcze wyrazy wdzięczności za wspólną modlitwę, zdrową rywalizację (nie tylko sportową) i braterską atmosferę tego dnia – byłby to idealny opis tego, co działo się podczas majówki franciszkańskiej.

Nasze bycie razem przeplatało się spotkaniem z Bogiem, wspólnym byciem przy stole oraz rozgrywkami sportowymi. W siatkówce, jak i w strzelaniu z wiatrówki, najlepsi okazali się Bracia Bernardyni. W rzucaniu lotkami równych sobie nie mieli gospodarze tegorocznej majówki, czyli Braci z Bronowic. A my wywalczyliśmy pierwsze miejsce w piłce nożnej oraz bilardzie.

Czas spędzony w klasztorze na Bronowicach pozwolił nam również na chwilę zapomnieć o tym, że niedługo rozpocznie się sesja egzaminacyjna. I wtedy niektórych z nas będzie czekało kolokwium z filozofii św. Bonawentury – rzecz już legendarna i „niełatwa do przepłynięcia” – choć bardzo inspirująca. Właśnie historia o tych potyczkach intelektualnych była treścią piosenki zespołu Kapela, który w tym roku wygrał konkurs na piosenkę piknikową.

Po dniu pełnym wrażeń wróciliśmy do klasztoru i zaczęliśmy odliczać dni do kolejnej majówki, której organizacja przypada własnie nam i Braciom Konwentualnym.

br. Piotr Graumiler OFMCap