IV Niedziela Wielkiego Postu 2017

Jezus przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otwarły?» On odpowiedział: «Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» On odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Jednakże Żydzi nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, tak że aż przywołali rodziców tego, który przejrzał, i wypytywali się ich w słowach: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomym urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie!» Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Daj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go zelżyli i rzekli: «Bądź ty sobie Jego uczniem, my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić». Na to dali mu taką odpowiedź: «Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?» I precz go wyrzucili. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal.

J, 9  1 – 41

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam dwa rodzaje ślepoty, których doświadcza człowiek. Z jednej strony mamy tu postać człowieka niewidomego od urodzenia, doświadczającego ciemności związanej ze swoją cielesnością, tego który nie widzi światła. Z drugiej strony znajdują się uczeni w piśmie i faryzeusze, zamknięci na światłość, pogrążeni w ślepocie duchowej. W oba te rodzaje ciemności wkracza Jezus z darem uzdrowienia, wyprowadzenia Ich  ku światłu. Niewidomy od urodzenia odpowiada na zaproszenie Jezusa, dzięki czemu Jego wzrok zostaje przywrócony, a on sam w konsekwencji staję się uczniem Tego,  którego nie znał wcześniej, aby objawiły się na nim sprawy Boże. Zdecydowanie inaczej ma się rzecz z uczonymi w piśmie i faryzeuszami, którzy w swojej zawziętości, niemożności wyjścia poza swoje schematy myślowe, nie potrafią dostrzec daru który daje Jezus, nie chcą widzieć światła które rozbłyska w oczach człowieka który nie widział a przejrzał, lecz oni znikczemnieli w swoich sercach i odrzucili Tego który daje życie.

Niewątpliwie brak wzroku powoduje wiele cierpienia w życiu każdego kto go doświadcza. Ograniczenia które są z tym związane i świadomość że może już nigdy w tym życiu nie ujrzy się światła może stać się naprawdę trudnym doświadczeniem. Jezus jest tym, który nadaje temu cierpieniu sens. Ten który przyjął całe cierpienie świata na swoje ramiona, staje się dzisiaj towarzyszem każdego, kto doświadcza pustki i ciemności, kto nie dostrzega światła. Prawdziwe przejrzenie jest możliwe w wierze, w spotkaniu z Jezusem – światłością świata. Jezus otwiera oczy, objawia prawdę i zanurza w swojej miłości.

Każdego dnia spotykamy doświadczających ciemności.  Jesteśmy wszyscy w jakiś sposób do siebie podobni, gdyż każdy z nas potrzebuje daru otwarcia oczu przez Jezusa. Czas Wielkiego Postu sprzyja temu, aby pozwolić Jezusowi na ukazanie prawdy o nas samych, dotknięciu naszych ran, aby je zanurzyć w uzdrawiającej mocy Jego miłości.

Maciej Podolec OFMCap

Śluby wieczyste 2017

20 marca 2017 roku, na cześć i chwałę Najświętszej Trójcy, siedmiu naszych braci – Daniel Kowalewski, Wojciech Sokołowski, Ryszard Dorda, Adam Stramski, Wojciech Czywczyński, Wojciech Pawłowski oraz  Mateusz Skoczylas – złożyło śluby wieczyste.

O 11:00 zebraliśmy się z naszym kościele, by wspólnie dziękować za tak cenny dar. Eucharystii przewodniczył Minister Prowincjalny –br. Tomasz Żak.

Polecajmy ich Bogu Ojcu, świętemu i wszechmogącemu, aby pod działaniem Ducha Świętego, za przykładem Maryi Niepokalanej, za wstawiennictwem Ojca naszego Franciszka i wszystkich Świętych oraz z pomocą braci, osiągnęli doskonałą miłość w służbie Boga, Kościoła i ludzi.

br. Piotr Graumiler OFMCap

III Niedziela Wielkiego Postu 2017

Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

J 4,5-42

Dzisiejszy fragment Ewangelii to głęboki dialog Jezusa z osobą poszukującą prawdziwej wiary. To co najbardziej zdumiewa to fakt że według ówczesnych konwenansów nie powinno w ogóle dojść do takiej rozmowy. Samotna kobieta rozmawiająca z mężczyzną bez obecności świadków, będąca Samarytanką, a więc  heretyczką, to skandal do potęgi. Jezus nie boi się złamać tych modeli kulturowych i wykorzystuje pretekst jakim jest prośba o wodę by zaprosić rozmówczynie do podjęcia wędrówki w głąb siebie. Ewangelia ta jest próbą opisania, tego co dokonuje się we wnętrzu nawracającego się człowieka.

Perykopa ta bardzo mocno odnosi nas do Jezusowej Męki i wskazuje na jego mesjańskie posłannictwo. Bo oto zmęczony Jezus w najgorętszej porze dnia, odczuwający wielkie pragnienie mówi, że jego jedynym celem jest wypełnienie zamysłu Bożego. Dodatkowo użyte przez św. Jana greckie słowo oznaczające siedzenie przy źródle można również przetłumaczyć jako bycie źródłem, to aluzja do otwartego serca Zbawiciela.

Również i my dzisiaj zechciejmy przyjrzeć się naszemu sercu, jego najintymniejszym pragnieniom i z jego głębokości wołać do Boga by wlewał w nie swą życiodajną łaskę.

br. Rafał Ciurej OFMCap

Bracia obronieni!

Finis coronat opus – o prawdziwości tej łacińskiej sentencji mogli przekonać się nasi bracia: Sergij Woroniuk, Grzegorz Dziedzic, Wojciech Sokołowski, Mateusz Włosiński oraz Bartosz Tkaczyk. W sobotę, 11 marca pomyślnie zdali oni egzamin z teologii oraz obronili swoje prace magisterskie. 
 
Serdecznie gratulujemy! I polecamy naszych braci Bogu, by z odwaga i mądrością służyli Bogu i Kościołowi.
br. Piotr Graumiller OFMCap