Spotkanie opłatkowe Przyjaciół Postnowicjatu

Niedziela Chrztu Pańskiego która miała miejsce 8 stycznia tego roku zakończyła liturgiczny okres Narodzenia Pańskiego. Okres ten zazwyczaj obfituje w spotkania z naszymi najbliższymi. Także w życiu postnowicjatu nie brakowało tego typu wydarzeń. W czasie poświątecznym wyjeżdżaliśmy do domów rodzinnych, spotykaliśmy znajomych, a zakończeniem tego okresu przeżywaliśmy ze Wspólnotą Przyjaciół – grupą która otacza nas modlitewną opieką.

Spotkanie z naszymi przyjaciółmi rozpoczęliśmy tradycyjnie wspólną Eucharystią, podczas której br. Łukasz Stec mówił nam o znaczeniu chrztu Jezusa. Później dzieliliśmy się opłatkiem i składaliśmy sobie życzenia. W sposób spontaniczny przeszliśmy do rozmów, które zawsze są najbardziej wyczekiwane. Dają one możliwość okazania wdzięczności za mnóstwo dobra, które otrzymujemy. W międzyczasie można było zobaczyć kaplicę Loretańską związaną z życiem św. Alberta Chmielowskiego. Następnie zjedliśmy obiad w refektarzu i przeliśmy do ostatniego punktu naszego spotkania. Miał on miejsce w naszym kościele i był prowadzony przez nasz, w 100% złożony z braci, zespół muzyczny. Chodzi o kolędowanie, któremu pazura dodał góralsko-rockowy temperament naszego bandu! 

Tym miłym akcentem zakończyliśmy. Ciąg dalszy nastąpi! Przyjaciołom dziękujemy za obecność i całe dobro, niech dobry Bóg Was błogosławi!

 

br. Jakub Haracz OFMCap,

br. Miłosz Dawid OFMCap

[nggallery id=57]

 

 

Niedziela Chrztu Pańskiego 2017

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. a oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».

Mt 3, 13-17 

 

Ewangelia dzisiejszego święta prowadzi nas nad rzekę Jordan. Dziś Jezus uniża się wobec Jana i prosi o chrzest. Jan wie, że powinno być odwrotnie, dlatego wzbrania się. Jezus jednak przekonuje proroka, aby ten Go ochrzcił w rzece Jordan.

Chociaż Jezus jest tym, który chrzci Duchem i ogniem, to jednak sam pozwala obmyć się wodą. Chrztu potrzebowali grzesznicy, dlaczego więc czysty Jezus prosi o niego? Chce wejść do wody przesiąkniętej naszymi winami, byśmy dziś mogli chodzić przed Nim czyści. Bierze na siebie całe zło świata, jest gotów, by nas wyzwolić mimo, że przyjdzie mu za to zapłacić wysoką cenę. On, który jako jedyny jest bez grzechu, nie staje na drugim brzegu, aby wskazywać grzeszników grożąc im palcem. To inna logika kieruje naszym Bogiem. Logika miłości, która patrzy na nas z przejęciem, widzi naszą biedę i ranę grzechu. On nie brzydzi się grzesznikiem, wchodzi między nas. Ten chrzest jest zapowiedzią „chrztu śmierci”, przez który przechodzi na krzyżu. Znów ogrom Jego miłości do nas objawiony jest między dwoma grzesznikami. Jezus solidaryzuje się nad Jordanem z każdym z nas i przyjmuje wszystkie wymogi wynikające z natury ludzkiej. Jasno pokazuje że człowiek potrzebuje przebaczenia.

Gdy Jezus wychodzi z wody otwiera się niebo i zstępuje na Niego Duch Święty, słyszymy też głos Ojca który ukazuje Jezusa jako swojego ukochanego Syna. To jest szczególny moment objawienia się Trójjedynego Boga. Ta tajemnica nas przekracza, dlatego słyszymy tylko głos i widzimy Ducha Świętego jakby gołębicę. W naszej ograniczoności dowiadujemy się jednak tej niezwykłej prawdy, że jeden Bóg jest zarazem Trzema Osobami w relacji miłości. Bóg sam w sobie jest wspólnotą!

Niebo otwarło się tego dnia, żebyś wiedział, że czeka na nas Ojciec. To tam – do Ojca – zmierzam(y). Spróbuję podziękować Jezusowi, że tak bardzo utożsamił się ze mną w swoim człowieczeństwie i w chrzcie w Jordanie. Podziękuję za mój chrzest, który jest bramą i kluczem do nieba. Rozraduję się, że  jestem umiłowanym dzieckiem Boga Ojca. On ma w tobie upodobanie, bo jesteś stworzony na wzór Jego Syna.

 

br. Jakub Haracz OFMCap

 

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi 2017

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Łk 2, 16-21

 

Dzisiejsza ewangelia przedstawia nam obraz spotkania człowieka ze Słowem Bożym, który jest ukazany poprzez dwa wydarzenia. Z jednej strony mamy pasterzy czuwających przy swych stadach, ludzi prostych, szczerych, na swój sposób, pobożnych. Są oni pogardzani w Izraelu, stoją – można by powiedzieć – na najniższych szczeblach drabiny społecznej. Ale to właśnie do nich przemawia Anioł, ogłaszając im radosną nowinę o narodzeniu Mesjasza. Ich prosta wiara i gotowość nakazuje im zobaczyć to co im oznajmiono. To spotkanie z żywym Słowem Boga rozpala ich serca i przez to sami stają się jak gdyby aniołami, posłańcami Dobrej Nowiny. Ich posłannictwo budzi ogromne zdziwienie wśród tych którzy je słyszą. Rodzi się pytanie – dlaczego oni? Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć. ( 1 Kor 1,27).

Z drugiej strony mamy postać Maryi, skromnej niewiasty z Nazaretu. Staje Ona w obliczu niezgłębionej tajemnicy Słowa i rozważa Je w swoim sercu. Kontemplując Je przyjmuje i próbuje zrozumieć to wszystko co dzieje się w jej życiu. Pokornie słucha też tych którzy są do niej posłani, dając w ten sposób odpowiedź na zaproszenie Pana Boga do relacji ze Sobą.

            Te dwa wydarzenia skłaniają nas do refleksji nad gotowością przyjęcia Słowa do naszego życia. Czy jesteśmy gotowi przyjąć Je właśnie dziś w tym czasie, kiedy jest nam Ono dane, i rozpocząć z Nim kolejny rok naszej wędrówki przez życie? A może dzisiaj śpimy jak mieszkańcy Betlejem i niezauważamy że Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas ( J 1, 14 ) że oto Pan stoi u drzwi i kołacze? Powstańmy i my oddać Mu pokłon! Bracia, rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. ( Rz 13, 11 )

 

            br. Maciej Podolec OFMCap