I Niedziela Adwentu 2016

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Mt 24,37-44

W dzisiejszej ewangelii Chrystus przytacza czasy Noego – tego, z którym Bóg zawarł pierwsze przymierze obiecując mu, że już nigdy nie będzie złorzeczył ziemi. Stwórca zapowiedział Noemu w jakim czasie nastąpi potop; nam jednak nie objawił, kiedy nastąpi koniec świata. Dlatego Jezus wzywa do gotowości na Jego przyjście, do trwania i czuwania z sercem gotowym i przygotowanym.

Co by się stało, gdybyśmy dowiedzieli się, że za trzy dni nastąpi koniec świata? Że za kilka dni Pan przyjdzie w paruzji. Czas adwentu jest momentem, kiedy szczególnie sięgamy myślami do powtórnego przyjścia Chrystusa na ziemię. My chrześcijanie żyjąc w perspektywie eschatologicznej, wręcz oczekujemy na ten moment z niecierpliwością. Ale czy tak jest i w moim życiu? Czy czekam na spotkanie z Bogiem! Czy nie odwlekam tego czasu chcąc, aby najlepiej w ogóle nie nastał? Czy wieść o rychłym końcu świata napełniłaby mnie lękiem przed opuszczeniem tego co znam, czy radością ze spotkania z Tym, który jest Miłością? Odpowiedzi na te pytania zawsze należy udzielać w perspektywie wiary.

br. Filip Jaros OFMCap

XXXIV Niedziela zwykła 2016

Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król żydowski». Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».

Łk 23, 35-43

Co trzeba zrobić, aby być kiedyś po śmierci w niebie razem z naszym Panem i Królem – Jezusem? Myślę, że spontaniczna odpowiedź, która może się w nas rodzić to: bardzo dużo. Przecież trzeba spełniać dobre uczynki, żyć według przykazań, spełniać dzieła miłosierdzia, bo inaczej… Jednak tzw. dobry łotr, wiszący obok Chrystusa na krzyżu miał doświadczenie zupełnie inne. Jak sam zaświadcza umiera na krzyżu, bo zasłużył. Jego wina jest oczywista i dlatego osądzony według ówczesnego prawa został skazany na śmierć. Jedyne, co może zrobić, to zwrócenie się do Jezusa z prośbą o to, aby przypomniał sobie o nim, gdy będzie w raju. I tak czyni! A co robi Jezus? Obiecuje mu życie wieczne i to jeszcze dziś! Jak to? Przecież złoczyńca nie miał czasu pokutować, tyle złego wyrządził w życiu, to skandal! Tak droga siostro i drogi bracie – to skandal, ale skandal miłosierdzia, jak mówi bp Grzegorz Ryś w jednej ze swoich książek. Bóg tak bardzo chce, abyśmy z nim byli w niebie, że czeka na nasz krok, którym jest zwrócenie się do Niego. Obyśmy żyli z Jezusem już teraz i doświadczali Jego miłosierdzia.

br. Mateusz Kaczorowski OFMCap

XXXIII Niedziela zwykła 2016

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: ”Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Zapytali Go: ”Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?”. Jezus odpowiedział: ”Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: »Ja jestem« oraz »nadszedł czas«. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: ”Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.

                                                                                                                                 Łk 21,5-19

 

Jezus wypowiada powyższą „mowę o dniach ostatecznych” w odpowiedzi na podziw i zachwyt Żydów nad wspaniałością ich świątyni. Przestrzega: ”Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”.

Owo proroctwo, pojmowane w sensie dosłownym, wypełniło się w roku 70, kiedy to monumentalna świątynia Heroda Wielkiego została doszczętnie zburzona przez rzymskie legiony w trakcie powstania żydowskiego (66-73 r.). Aczkolwiek w sensie przenośnym, tu każdy człowiek jest świątynią – świątynią Ducha Świętego (1 Kor 6, 19). I analogicznie też, nad tą świątynią nie ma co się zbytnio koncentrować, gdyż i ona ulegnie w końcu zniszczeniu.

Tak jak widzialna i materialna świątynia w Jerozolimie upadła, by podkreślić wartość świątyni duchowej – Kościoła, czyli Ludu Bożego; tak również widzialna i cielesna świątynia ludzkiego ciała starzeje się i rozpada, by podkreślać wartości duchowe i wiecznie trwałe w człowieku.

I na nic się zdały liczne próby odbudowania świątyni w Jerozolimie, przerywane za każdym razem (począwszy od IV w.) z powodu czy to trzęsień ziemi, czy też działań zbrojnych. Nie przyniosą również żadnego rezultatu podobne próby podejmowane tak w celu wskrzeszania zmarłych, bądź osiągnięcia na ziemi nieśmiertelności.

Jak powiada Pan Jezus: ”To najpierw musi się stać”. Rozpad doczesnego świata jest nieunikniony, abyśmy mogli powstać z martwych do nowego życia, na nowej ziemi. Wówczas, w przemienionym ciele na obraz Zmartwychwstałego Chrystusa, nie będzie nam już potrzebna żadna nietrwała świątynia, ponieważ jedyną, najwspanialszą świątynią pozostanie sam Bóg (Ap 21, 22).

br. Antoni Małeta OFMCap