XII Niedziela Zwykła 2016

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: Za kogo uważają Mnie tłumy? Oni odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Piotr odpowiedział: Za Mesjasza Bożego. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.

Łk 9,18-24

Kim dla ciebie jest Jezus Chrystus?

Bardzo proste pytanie. Jednak ważniejsza jest tutaj odpowiedź. Czy Jezus jest dla mnie cudotwórcą, magikiem, człowiekiem żyjącym tysiące lat temu? Czy może jest Bogiem prawdziwym? Zbawicielem działającym w moim życiu? Odpowiedź niby prosta, a jakże fundamentalna.

Jezus nie przyrzeka łatwej drogi tym, którzy za Nim idą. Nie ma tam miejsca na zaszczyty, honory, pierwsze miejsca na ucztach. Trzeba się pozbyć swoich planów, złudzeń, pragnień, wyobrażeń.  Należy stanąć w prawdzie i opowiedzieć się za, lub przeciw Chrystusowi – trzeba żyć życiem świadka. A  czy moje życie jest życiem świadka Jezusa?

W jednym z psalmów czytamy: „chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps. 23). Autor nie mówi tutaj o życiu łatwym, sielskim, bez problemów. Nie pisze że jest prosto żyć życiem świadka. Nie twierdzi, że nie ma trudności. Ale mówi, że nawet w najtrudniejszych momentach, w najciemniejszej dolinie nie jest sam – Pan jest z nim. Nie jest to łatwa droga, ale jest to droga z Bogiem.

br. Filip Jaros OFMCap

X Niedziela Zwykła 2016

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

Łk 7,11-17

Dziś Słowo ukazuje nam głośny cud Jezusa. Przeskok z bólu żałoby w radość odzyskania żywego syna musiał być głębokim przeżyciem, nie tylko dla matki, ale także dla wszystkich, którzy przyłączyli się do konduktu żałobnego. Pogrzeb, który nie odbył się do końca, nie dotarł do grobu, przerwany w połowie obrzędu, niedokończony, zrobił wielkie wrażenie na wszystkich.  Jezus pokazuje w ten sposób, że ma władze nad śmiercią, że potrafi przywrócić do życia wszystko co obumarło, także nasze ciała i serca. Jezus zostaje okrzyknięty wielkim prorokiem. Podobnie  i my powinniśmy stawiać się prorokami w dzisiejszym świecie. Nie takimi, którzy wskrzeszają umarłe ciała, albo leczą z wszelkich chorób i dolegliwości. Winniśmy stawać się prorokami, którzy głoszą Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie i tym samym przez przykład swojego życia, ożywiać umarłe serca ludzi, którzy oczekują na wskrzeszenie do życia ich ostygłych serc.

br. Przemysław Andrys OFMCap