Niedziela Chrztu Pańskiego 2016

Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem».

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie».

Łk 3, 15-16. 21-22

 

Ewangelia dzisiejszej niedzieli przenosi nas nad Jordan, gdzie Jan chrzci lud. Wśród podchodzących do zanurzenia pojawił się także Jezus. Czy potrzebował odpuszczenia grzechu, Ten który jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności? Nie! Czy może przyszedł, aby uzyskać jakieś nowe łaski Boże Ten, który jest równy Ojcu i Duchowi Świętemu? Żadną miarą! Jezus przychodzi wypełnić wolę Ojca. Wypełnić do końca to co sprawiedliwe. Po Jego zanurzeniu, gdy modlił się, zstąpił Duch Święty. Spoczął na Nim jak równy na równym, niby palec Boży wskazujący Oczekiwanego. Objawiający Janowi i zgromadzonym ludziom, że oto „ Ten jest moim Synem umiłowanym”.

Słowo to dotyka dziś także mnie. Czyż nie noszę zaszczytnego imienia CHRZEŚCIJANINA?

Przecież ono mi mówi, że jestem zanurzony w chrzcie Chrystusowym, a więc w Duchu Świętym. W języku hebrajskim duch to życie, a świętość należy do Boga, a więc mój chrzest to zanurzenie w głębinach ŻYCIA BOŻEGO! To otrzymanie wielkiego daru życia Bożego. Czy mam świadomość tej godności?  Ten dar jest dla mnie niczym gwiazda-olbrzym, świecąca dla innych. Ale Jezus w scenie chrztu przypomina mi o konieczności modlitwy, która jest oddechem życia Bożego. Jeśli zabraknie u mnie tego oddechu, tego paliwa, to niczym tamta potężna gwiazda, zacznę zapadać się w sobie. Wtedy już nie dam blasku, ale jak czarna dziura sam straciwszy wszystko, pociągam innych za sobą w otchłań.

Umiłowany Synu Ojca, spraw, abym zawsze trwał w Tobie. Abym chodził zawsze w świetle. Aby Ojciec mógł we mnie – swoim dziecku – mieć pełne upodobanie.

br. Mateusz Skoczylas OFMCap

Druga Niedziela po Narodzeniu Pańskim

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz [posłanym], aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył.

J 1, 1-18

 

Ewangelista przypisuje „Słowu” cechy „Mądrości” Bożej, to Słowo rodzi nas jako synów Bożych. Zakłada ono kogoś kto mówi oraz kogoś kto słucha, czyli wchodzenie w relacje, w dialog. Początek ewangelii nawiązuje do Księgi Rodzaju 1, 1nn, gdzie mówi się: „Na początku” Bóg wypowiedział słowo i „stały się” wszystkie rzeczy. Zanim świat powstał, Słowo już istniało, istnieje Ono od zawsze i jest Bogiem. Słowo jest tożsame z Synem, Jednorodzonym Synem Boga Ojca.

Cały wszechświat został powołany przez Słowo i w Nim posiada swoje źródło. Słowo jest życiem, życiem jest Bóg, który daje tchnienie i powołuje do istnienia człowieka i podtrzymuje go w tym istnieniu. Słowo jest Światłem, które nas oświeca, byśmy w ciemności nie kroczyli i by ciemność nas nie ogarnęła. Przyjmując Słowo, przyjmujemy niejako Jego „godność”, czyli „stajemy się” tym, kim Ono jest, otrzymujemy godność dziecka Bożego.

Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. Jest to moment, na który czekało wielu proroków. Bóg wkracza w historię człowieka, udziela mu się w sposób konkretny. Słowo staje się ciałem, czyli człowiekiem. Bóg komunikuje się z nami poprzez swojego Syna, którego posłał, którym jest Jezus, konkretny i żywy człowiek i Bóg.

br. Mirosław Burzyński OFMCap